poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział dziesiąty

Niall się wyprowadził. Zaświadczał, że to nic nie znaczy, ale ja miałam mieszane uczucia. Wieczorami wychodził, a w noce wracał późno. Czego ty się spodziewałaś? - zakpił głos w środku. Przełknęłam głośno ślinę, przestraszyłam się. Chyba poraz pierwszy pomyślałam wtedy o Karolinie. Być może ona czuła się podobnie?
     Chodziłam po pustym mieszkaniu, nie wiedząc czy wierzyć i co myśleć o tych podejrzeniach.

    Z głową w chmurach doczekałam się poranku, a co się z tym wiąże - pójścia do pracy. 
Wbrew wszystkiemu co mnie do tej pory spotkało, lubiłam ją. Razem z Ryanem tworzyliśmy udaną ekipę i dosyć dobrze się dogadywaliśmy. Poznałam go już troszkę, on mnie także. Wiedział o mnie parę najistotniejszych rzeczy i jak na razie to wystarczyło.
     - Dzisiaj o 18:00 mamy spotkanie z menadżerem One Direction w sprawie sesji fotograficznej. - powiedział sztywno, wykładając ręce na biurko.
     Jego usta były prawie sine, a wzrok obojętny. Był oschły i zimny. Nie zależało mi na jego nastroju, ale jego ton był conajmniej nieodpowiedni. Ten opis mi kogoś przypomina, czy tobie także, kochanie?- Zaćwiergotało wewnątrz mnie.
- Jak to, my? - nie rozumiałam dlaczego oboje mamy siedzieć w tym wszystkich. Było to dla mnie upokorzające. Miałam robić zdjęcia mojemu "byłemu chłopakowi", obecnemu i jeszcze trójce innych facetów. Nad tym wszystkim czuwa nie świadomy niczego kolega z pracy. To wyglądało jak scenariusz filmu komedio-dramatycznego.
Komedia dla wszystkich innych, dramat dla głównej bohaterki.
- Ponieważ tylko jedno z nas będzie robić im zdjęcia, dyrektor biura zarządu twierdzi, że to wystarczy. - Wow, nigdy nie  sądziłam że polubię kogoś, o kim słyszę pierwszy raz. Jeśli jest takie ultimatum, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda mi się tego uniknąć. Można chyba powiedzieć, że pojawiła się swego rodzaju nadzieja.
     Dziś miałam do wypełnienia różne papiery, dotyczące spraw firmowych. Wyszłam z pracy około 13:40.  Stamtąd udałam się do szkoły tańca. Miałam jeszcze trochę czasu, ale nie zamierzałam wracać do domu.
     Każdy krok stawiany tam, był jak kolejne pytanie rzucane na wiatr. Jak zawsze zostawało bez odpowiedzi.

     Zza szklanej szyby próba innych osób wyglądała szarzej. Kiedy tańczę, to wydaję mi się, że między mną a rzeczywistością jest bardzo duża granica. Właśnie dla tego to robię. Wtedy uciekam do lepszego świata. Mogłabym żyć tam.
     Tutaj jednak osoby obecne za szkłem wyglądają, jakby robiły to, bo muszą. Mają kamienne twarze, niezdatne do wyrażenie tego co myślą. Do oceny tego co robią i czy im się to podoba. Nigdy nie chciałabym, abym tak wyglądała.

     - Fajnie tańczą, prawda? - uśmiechnęła się dziewczyna z burzą loków na głowie.
Spiorunowałam ją wzrokiem na znak, że nie mam ochoty na rozmoywię oraz że lepiej by było gdyby odeszła. Jednak ona przysunęła plastikowe krzesło i wpatrywała się we mnie z widocznym wyczekiwaniem.
- Kurwa, czego ty chcesz? Jak nie masz z kim rozmawiać, to kup sobie papugę.
- Chcę z tobą porozmawiać. - odparła nadzwyczaj spokojnie, chcą coś wyczytać z mojego wzroku.
- O czym? - zaśmiałam się ironicznie. Po tym co powiedziałam, miałam nadzieję, że usłyszę jakąś konkretną odpowiedź, jednak jej słowa były dla mnie niemałym szkokiem.
     - Nie wiem. Powiedz mi o czym tylko chcesz. O całym twoim życiu. Jesteś strasznie samotna, ale starasz się to chować to przed innymi. Nie dopuszczasz do siebie myśli że ludzie potrafią być uczciwi i dobrzy. Sama ranisz unnych, tylko dla tego że kiedyś i ciebie zraniono... - Z każdym jej następnym słowem, byłam coraz bardziej przerażona. Dlaczego? Bo ktoś powiedział ci kilka prawdziwych słów?
- Przestań! - krzyknęłam oddychając szybko. - Tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Kim ty jesteś, żeby mnie oceniać?!
Ona cię przejrzała. Nie wiem kto to, ale jest cholernie prawdomówna. - skomentował mój wewnętrzny głos.
     - Uspokój się. - strofowała mnie. - wszystko to co powiedziałam, wyczytałam z twoich oczu i zachowania. Studiuję psychologię. Znam ludzi i ich zachowania. - Skończyła, patrząc na mnie pogodnie. Najpierw wydała mi się dziwna, ale potem przekonałam się do niej.
- Dlaczego chcesz ze mną rozmawiać? - pytałam, chcąc dowiedzieć się coraz więcej o tej dziewczynie. Byłam chyba równie zaciekawiona mną, co ja nią.
     - Codziennie, gdy idę ulicą, spotykam różnych ludzi. Jednak bardzo rzadko spotykam kogoś szczęśliwego. Ty jednak wydałaś mi się osobą o bardzo silnej osobowości. Silnej, ale trochę zagubionej. Myślałam że uda mi się tobie pomóc.
     Rozmawiałyśmy jeszcze pół godziny, po czym nadszedł czas na moją próbę. Wzięłam potrzebne mi rzeczy i udałam się w stronę szatni.

 
     Samo spotkanie minęło dość szybko. Zmieniłam ubrania, a już po kilku minutach byłam gotowa opuścić budynek.
     - Czy ja się przedstawiłam? - naprzeciw mnie stanęła ta sama długowłsa dziewczyna, która w tym momencie uniemożliwiła mi dalszy powrót do domu.
Kiwnęłam zaprzeczająco głową.
- Danielle Peazer, a ty?
Nastę     Niall się wyprowadził. Zaświadczał, że to nic nie znaczy, ale ja miałam mieszane uczucia. Wieczorami wychodził, a w noce wracał późno. Czego ty się spodziewałaś? - zakpił głos w środku. Przełknęłam głośno ślinę, przestraszyłam się. Chyba poraz pierwszy pomyślałam wtedy o Karolinie. Być może ona czuła się podobnie?
     Chodziłam po pustym mieszkaniu, nie wiedząc czy wierzyć i co myśleć o tych podejrzeniach.

    Z głową w chmurach doczekałam się poranku, a co się z tym wiąże - pójścia do pracy. 
Wbrew wszystkiemu co mnie do tej pory spotkało, lubiłam ją. Razem z Ryanem tworzyliśmy udaną ekipę i dosyć dobrze się dogadywaliśmy. Poznałam go już troszkę, on mnie także. Wiedział o mnie parę najistotniejszych rzeczy i jak na razie to wystarczyło.
     - Dzisiaj o 18:00 mamy spotkanie z menadżerem One Direction w sprawie sesji fotograficznej. - powiedział sztywno, wykładając ręce na biurko.
     Jego usta były prawie sine, a wzrok obojętny. Był oschły i zimny. Nie zależało mi na jego nastroju, ale jego ton był conajmniej nieodpowiedni. Ten opis mi kogoś przypomina, czy tobie także, kochanie?- Zaćwiergotało wewnątrz mnie.
- Jak to, my? - nie rozumiałam dlaczego oboje mamy siedzieć w tym wszystkich. Było to dla mnie upokorzające. Miałam robić zdjęcia mojemu "byłemu chłopakowi", obecnemu i jeszcze trójce innych facetów. Nad tym wszystkim czuwa nie świadomy niczego kolega z pracy. To wyglądało jak scenariusz filmu komedio-dramatycznego.
Komedia dla wszystkich innych, dramat dla głównej bohaterki.
- Ponieważ tylko jedno z nas będzie robić im zdjęcia, dyrektor biura zarządu twierdzi, że to wystarczy. - Wow, nigdy nie  sądziłam że polubię kogoś, o kim słyszę pierwszy raz. Jeśli jest takie ultimatum, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda mi się tego uniknąć. Można chyba powiedzieć, że pojawiła się swego rodzaju nadzieja.
     Dziś miałam do wypełnienia różne papiery, dotyczące spraw firmowych. Wyszłam z pracy około 13:40.  Stamtąd udałam się do szkoły tańca. Miałam jeszcze trochę czasu, ale nie zamierzałam wracać do domu.
     Każdy krok stawiany tam, był jak kolejne pytanie rzucane na wiatr. Jak zawsze zostawało bez odpowiedzi.

     Zza szklanej szyby próba innych osób wyglądała szarzej. Kiedy tańczę, to wydaję mi się, że między mną a rzeczywistością jest bardzo duża granica. Właśnie dla tego to robię. Wtedy uciekam do lepszego świata. Mogłabym żyć tam.
     Tutaj jednak osoby obecne za szkłem wyglądają, jakby robiły to, bo muszą. Mają kamienne twarze, niezdatne do wyrażenie tego co myślą. Do oceny tego co robią i czy im się to podoba. Nigdy nie chciałabym, abym tak wyglądała.

     - Fajnie tańczą, prawda? - uśmiechnęła się dziewczyna z burzą loków na głowie.
Spiorunowałam ją wzrokiem na znak, że nie mam ochoty na rozmoywię oraz że lepiej by było gdyby odeszła. Jednak ona przysunęła plastikowe krzesło i wpatrywała się we mnie z widocznym wyczekiwaniem.
- Kurwa, czego ty chcesz? Jak nie masz z kim rozmawiać, to kup sobie papugę.
- Chcę z tobą porozmawiać. - odparła nadzwyczaj spokojnie, chcą coś wyczytać z mojego wzroku.
- O czym? - zaśmiałam się ironicznie. Po tym co powiedziałam, miałam nadzieję, że usłyszę jakąś konkretną odpowiedź, jednak jej słowa były dla mnie niemałym szkokiem.
     - Nie wiem. Powiedz mi o czym tylko chcesz. O całym twoim życiu. Jesteś strasznie samotna, ale starasz się to chować to przed innymi. Nie dopuszczasz do siebie myśli że ludzie potrafią być uczciwi i dobrzy. Sama ranisz unnych, tylko dla tego że kiedyś i ciebie zraniono... - Z każdym jej następnym słowem, byłam coraz bardziej przerażona. Dlaczego? Bo ktoś powiedział ci kilka prawdziwych słów?
- Przestań! - krzyknęłam oddychając szybko. - Tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Kim ty jesteś, żeby mnie oceniać?!
Ona cię przejrzała. Nie wiem kto to, ale jest cholernie prawdomówna. - skomentował mój wewnętrzny głos.
     - Uspokój się. - strofowała mnie. - wszystko to co powiedziałam, wyczytałam z twoich oczu i zachowania. Studiuję psychologię. Znam ludzi i ich zachowania. - Skończyła, patrząc na mnie pogodnie. Najpierw wydała mi się dziwna, ale potem przekonałam się do niej.
- Dlaczego chcesz ze mną rozmawiać? - pytałam, chcąc dowiedzieć się coraz więcej o tej dziewczynie. Byłam chyba równie zaciekawiona mną, co ja nią.
     - Codziennie, gdy idę ulicą, spotykam różnych ludzi. Jednak bardzo rzadko spotykam kogoś szczęśliwego. Ty jednak wydałaś mi się osobą o bardzo silnej osobowości. Silnej, ale trochę zagubionej. Myślałam że uda mi się tobie pomóc.
     Rozmawiałyśmy jeszcze pół godziny, po czym nadszedł czas na moją próbę. Wzięłam potrzebne mi rzeczy i udałam się w stronę szatni.

 
     Samo spotkanie minęło dość szybko. Zmieniłam ubrania, a już po kilku minutach byłam gotowa opuścić budynek.
     - Czy ja się przedstawiłam? - naprzeciw mnie stanęła ta sama długowłsa dziewczyna, która w tym momencie uniemożliwiła mi dalszy powrót do domu.
Kiwnęłam zaprzeczająco głową.
- Danielle Peazer, a ty?

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Witam Was w DZIESIĄTYM ROZDZIALE!

Jeju, nie spodziewałam się, że będziemy świętować tyle rozdziałów! Kurcze, pamiętam jak rozsyłałam zaproszenia na prolog. Wydaję mi się, że mam całkiem sporo czytelników.
     Właśnie, piszę to teraz, bo za chwilę wyleci mi z głowy.
     Jeśli ktoś, chciałby być informowany, o nowych rozdziałach, to zachęcam do podania swoich  twitterowych nazw, w komentarzu pod rozdziałem.
Już wyjaśniam. Gdy opublikuję rozdział będę pisała coś w stylu "nowy rozdział na blogu love-lucki.blogspot.com, zapraszam!".
     Co do Liebster Award, to się wycofuję. Przerosło mnie to. Poddaję się. Dziękuję za nominację, bardzo to doceniam, ale no trudno, przykro mi. Nie nadaję się do tego.
     Niedawno złożyłam zamówienie na szablon, ale zostało odrzucone. Jednak, złożyłam nowe, w Wyimaginowanej Grafice. Mam nadzieję, że zostanie przyjęte.
W zeszłym tygodniu nie było Rozdziału, ponieważ nie pogodziłam się z liczbą komentarzy, tj. jeden. Na szczęście nadrobiliście :).
Dzięki i do napisania! :)

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->