piątek, 12 lipca 2013

Rozdział dziewiąty

     - Hej. - zaczęłam nieśmiało. W głowie miałam dziesiątki, a nawet setki myśli. Karolina także to zauważyła.
- Co się stało? - spytała podstawiając mi kubek z kawą.
- Ty wiesz, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką. - ona przytaknęła. - Ale ja nie zachowałam się jak przyjaciółka. Wiem, że ty i Niall nie jesteście już parą.
- Nie rozumiem. - poprawiła się na krześle.
- Ja...to znaczy Niall i ja nią jesteśmy. - sprostowałam. Jednak poczułam że moja odpowiedź nie jest kompletna, więc po chwili namysłu dodałam. - Karolina, ja wiem że źle zrobiłam. To, że z nim chodzę jest dla mnie czymś wyjątkowym, ale nie ważniejszym od ciebie. Jeśli będziesz tego, chciała, to z nim zerwę.
- Nie w żadnym wypadku! - wykrzyknęła przerażona. - Chcę abyś była szczęśliwa nawet, jeśli masz być z Niallem. My może do siebie nie pasowaliśmy. Nie będę miała ci tego za złe.
- Naprawdę? - zapytałam z niedowierzaniem, jakby to wszystko było jednym wielkim marzeniem, niezdolnym do realizacji.
Ona zdecydowanie kiwnęła głową i po chwili zmieniła temat rozmów. Długo rozmawiałyśmy, aż nadszedł czas aby wrócić do domu.

     Jak najciszej otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
- Cześć. - rzekł pewnie Niall opierając się o ścianę. Nie widziałam go, ponieważ stał za mną. Lekko się przestraszyłam, bo myślałam że nie ma go w mieszkaniu. Odwróciłam się i także się z nim przywitałam. Było to raczej koleżeńskie powitanie. Widziałam po jego minie, że chcę ze mną porozmawiać, ale nie zamierzałam go popędzać.
Zaraz po przywitaniu udałam się do swojego pokoju - miejsca gdzie czułam się najlepiej na świecie. Jeśli można tak powiedzieć. Moje życie nie jest miłe i przyjemne jak to wszyscy myślą. Nie koloruje je tęcza. Nigdzie nie czuję się dobrze. Mogę tylko wybierać między gorszym a najgorszym. - Rozmyślałam, siedząc na łóżku i wyglądając przez okno.
- Mogę wejść? - zapytał wyglądając zza drzwi.
Skinęłam głową, usadawiając się wygodniej.
- Nie wiem jak mam ci to powiedzieć... - westchnął po dłuższej chwili. Postanowiłam nie przerywać mu i z uwagą czekałam na kolejne zdanie. - Bo ja naprawdę nie wiedziałem o żadnych zdjęciach. Od niedawna mamy nowego menadżera i to on załatwiał. Ja postaram się to odwołać.
- Niall - zaczęłam. Wiedziałam że nie mam racji. - Ty masz absolutną rację. To moja wina i niepotrzebnie się uniosłam.
     - Wybaczysz mi? - zapytałam patrzac w jego oceaniczne oczy. Irlandczyk oczywiście się zgozdził. 
- Wiesz, muszę Ci coś powiedzieć. - zaczęłam. - Tak? - Spojrzał na mnie z uwagą.
- Ślicznie ci w różowym. - Wyszczerzyłam się w uśmiechu. Wiedziałam, że jego fryzura, którą obecnie nosi nie jest jego ulubioną.
- Ty naprawdę jesteś okropna! - zażartował muskając moje blade wargi.
     Resztę popołudnia spędziliśmy na oglądabniu przygłupawej komedii romantycznej. Kobieta na filmie awanturowała się z jakimś facetem, bo jej pies został ostrzyżony. Gość się w niej zakochał, ale bał się jej to powiedzieć. 
     - Anka... - z zamysłu wyrwał mnie jego głos. 
W geście spojrzałam na niego, aby kontynuuował. - Mogę dziś wyskoczyć na miasto z chłopakami? - Na jego pytanie mimowolnie się uśmiechnęłam. Przecież nie musiał mnie pytać o zgodę. 
- No jasne. Możesz nie wracać całą noc. - Zażartowałam. Horan wyraźnie się ucieszył, wstał, pożegnał się mną i wyszedł. Ja nie mając planów na resztę wieczoru, postanowiłam dokończyć oglądanie telewizji i pójść spać. Film, okazał się być strasznie długi, bo skończył się niedługo po północy. Zgodnie z moim żądaniem, umyłam się i zanurzyłam się w kolorowej pościeli. 


Obudził mnie szelest. Lekko otwotrzyłam oczy i stwierdziłam że za oknem panowała jeszcze noc. Ciemna sylwetka przysłaniała mi blask pochodzący z okna. Zdziwiłam się, gdy doszła do mnie wiadomość, że ktoś stoi nad moim łóżkiem i mnie obserwuje.
 
    - Niall? - Zapytałam, przecierając zaspane oczy. 
Ciemny cień przesunął się po pokoju, a następnie zniknął za zamkniętymi drzwiami. Na początku chciałam pójść za nim, ale póżniej zrecygnowałam z tego z kilku przemawiających do mnie argumentów. Możliwe że nawet trochę się przestraszyłam. Zanim jednak zdążyłam rozważyć wszelkie za i przeciw, moje zmęczenie wzięło górę. 


     Od samego rana zastanawiałam się kto to był. W głowie miałam masę myśli i nie potrafiłam wyróżnić ani jednej. Dziś była sobota, dlatego nie musiałam pracować. Nie wyobrażam sobie mojej pracy w tamtym dniu. Na pewno byłabym kompletnie nieobecna. Przez krótką chwilę przez myśl przewinął mi się ten pierdolony Higgins, ale z jakiś powodów odusnęłam od siebię myśl o nim. Wydarzenia z nim związane były jeszcze tak...świeże. Codziennie myśle o tym co miało się tam stać oraz co by się stało. Nie wiedziałam dlaczego. Myśli o nim zadręczały moją psychikę. Mimo że tak cholernie się staram, nie potrafię o tym zapomnieć. Ten obrazek cały czas siedzi w mojej głowie. Gdy się budzę, cała scena odgrywa się na nowo. Na mojej twarzy znowu maluje się przerażenie, a na jego ten okropny uśmiech. Nie chciałam nikomu o tym mówić. Przynajmniej przez jakiś czas. Nie chcę zadręczać Nialla, ponieważ ma swoje problemy. 


     - Co jest? - Spytał zatroskany blondyn. Wyrwał mnie z moich niekończących się zamyśleń.
- Nic. - Odparłam szybko i nerwowo się uśmiechnęłam. On pokiwał nieznacznie głową, a następnie zmierzył mnie wzrokiem. 
- Tak? To, o co pytałem? 
Przymrużyłam oczy, próbując wymyśleć, co mówił, ale było to bez sensu, ponieważ nawet nie wiem kiedy wszedł do pokoju, a co dopiero coś mówił. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, chwycił mnie za rękę i kazał usiąść na kanapie, naprzeciwko niego. Wiedziałam już, o co chce zapytać. Nie miałam najmniejszego zamiaru powiedzenia tego, czego oczekuje ode mnie on. 
- Proszę powiedz mi teraz. - Nalegał.
     - Kto był tej nocy w moim pokoju? - Niall na te słowa zrobił się bardzo niespokojny, ale nie chciał tego pokazywać.
Moje nalegania nie ustawały, a mimo to nie dawały żadnego skutku, poza jego zastanowieniami. 
     - Ja nie mogę. -rzekł w końcu. Nie rozumiałam jego zachowania. Czego nie może? - Wykrzykiwał głos gdzieś we mnie. Ja sama chciałam wykrzyczeć mu w twarz wszystkie gnębiące mnie myśli. Na pewno znalazłabym ich sporo. Jednak wewnętrzna ja zabraniała mi tego i to ona w danej chwili górowała. 
     A gdybym nawet to zrobiła, to czy mogłabym powiedzieć, że zrobiłam wszystko, aby być szczęśliwa? Czy gdybym powiedziała mu o wszystkim byłoby lepiej? Gdyby poznał moją matkę, która sama w sobie była wspaniałą kobietą, ale nie potrafiła nam pomóc i przez to są znianawidziłam , to zrozumiałby mnie lepiej? Gdyby wiedział kim był mój ojciec, to współczuł by mi? Gdybym opowiedziała mu o mojej babci, to czy on pokochałby ją, tak samo jak ja? Czy cierpiałby tak samo jak ja, jeśli by wiedział, co chciał zrobić Higgins? Nie wiem. Może kiedyś się o tym przekonam, ale na pewno w tej chwili. 
     - Dobrze. Jeśli nie chcesz mi powiedzieć, to nie mów. Jak zawsze będę musiała poradzić sobie sama. 
Niall patrzył na mnie, jakby chciał powiedzieć "przepraszam". Ja spojrzałam na niego obojętnie, jakby mówiąc "nie rozumiem Cię", a następnie zniknęłam za drzwiami swojego pokoju.


     Długo z niego nie wychodziłam. Nie wiedziałam co jest aż tak ważne. Albo raczej kto. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami: oznaczało to że Irlandczyk wyszedł. Mało interesowało mnie, gdzie właśnie poszedł. Wyszłam ze swojego pokoju. Postanowiłam dziś iść do Wyciągu, nawet jeśli miałabym bawić się tam sama. Przeszłam przez mieszkanie, udając się do pokoju Nialla, gdyż jak już wcześniej wspomniałam, miałam tam także swoje rzeczy. Gdy otowrzyłam drzwi, nie uwierzyć, że nie zauważyłam tego wcześniej. Niall mieszkał tutaj już tydzień. Miał tu trochę swoich rzeczy, ale jak twierdził, nie jest to ani jedna dziesiąta tego, co trzyma w swoim mieszkaniu. W ogóle zapewniał, że za parę dni będzie musiał wrócić do domu, bo nie będzie cały czas na mnie liczył. Eh, Niall! - Odezwało się moje drugie ja. 
     Wyjęłam ubrania z kartonowego pudła i chciałam już wychodzić, gdy zobaczyłam leżącą na stole rozszarpaną kopertę oraz wystający z niej list. Z początku nie chciałam w ogóle jej dotykać, ale gdy zobaczyłam że nadawcą jest Sąd, przeraziłam się. Niby nie powinno się czytać niczyich korespondencji, no ale, w takie sytuacji! 
     Z listu wynikało że ten cholerny Higgins oskarża ich o bezpodstawne pozbawienie pracy.  Dupek - Dopowiedziałam sobie w myślach. Byłam w totalnym szoku. Odłożyłam pismo na swoje miejsce, a następnie opuściłam pokój. Wyszłam z domu. Nie miałam zamiaru iść do żadnego klubu. Chciałam się przejść. Tak po prostu. Bez celu, ani sensu. 

     - Witam, Ania Skoczylas, tak? - zapytała ruda kobieta, około trzydziestki. Na jej pytanie obdarzyłam ją pytającym spojrzeniem. - jestem dziennikarką stacji radiowej. Chciałam ci zadać parę pytań. 
Westchnęłam, na myśl że ktoś będzie chciał mnie przesłuchać. Zamrugałam, a następnie dziennikarka poprawiła sprzęt. W głowie miałam miliony różnych pytań, jakich się spodziewałam. 
- W ciągu kilku dni, stałaś się jedną, z najpopularniejszych dziewczyn na świecie, a napewno na Wyspach Brytyjskich. Czy masz tego świadomość? 
- Jest to dla mnie naprawdę dużym szokiem. Nie spodziewałam się takiego zainteresowania ze strony fanek One DIrwction. - palnęłam, chyba do kokńca nie wiedziąc co mówię. Powiedziałam dosłownie to, co miałam na myśli.
     - Media zaobserwowały, że ty i Harry nie spotykacie się już tak często. Co się dzieje w waszym związku? - tego pytania bałam się najbardziej. Czułam, jak moje serce zaczyna bić szalenie szybko. Wiedziałam, jak kobieta niecierpliwi się, czekając na odpowiedź. 
- Ja i Harry...postanowiliśmy dać sobie czas. On ma teraz bardzo dużo pracy, ja z resztą także. - moja twarz zalała się rumieńcem, ale nie było to aż tak widoczne dla niej. Wypytała jeszcze o parę mało istotnych rzeczy, a potem rozeszłyśmy się. Poinformowała mnie, że wywiad będzie nadawany dzisiaj, o godzinie 18:30. 

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->