sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział piąty

- Co się stało? - Spytał przerażony.
- Dlaczego moje życie jest takie popieprzone? Ja nie chcę takiego życia. - Te słowa wyrwały się ze mnie jakby bez mojego udziału. Zakryłam twarz dłońmi i rozpłakałam się bezradnie, wstrząsana rozpaczliwym szlochem.
- Anka! Proszę Cię nie płacz. - Harry objął mnie i trzymał w ramionach, kołysząć się razem ze mną. Wtuliłam w niego twarz, zanosząc się żałosnym łkaniem. - Już dobrze. - Szeptał urywanie. Schylił głowę i powtarzał z ustami w moich włosach: - Już dobrze.
     Płakałam bardzo długo, zalewając łzami jego tors. Z wolna zaczęłam uświadamiać sobie siłę jego muskułów, lekki zapach potu i bicie serca tuż przy mojej twarzy.
Odsunęłam się od niego i usiadłam prosto na jednym z foteli. Wstydziłam się spojrzeć mu w oczy.
- Dla mnie to już koniec... - Wychlipałam, ocierając sobie oczy grzbietem dłoni.- tak, chcę tego!
- Nie! - Zaprzeczył z mocą. Chwycił mnie za ramiona i zmusił, bym na niego spojrzała. - Nie mów tak więcej! Ty masz dla kogo żyć!
     Przełknęłam ślinę, tak bardzo pragnąc w to uwierzyć. Mimo że było to tak dawno, to na to wspomnienie było jeszcze za wcześnie. Nikt nie mógł mi jej zastąpić. Dalsze lata mojego dzieciństwa były przepełnione cierpieniem i wiecznie trwającą udręką. To właśnie z powodu mojego dzieciństwa wyjechałam do Londynu w takim wieku i do tego sama. Przecież nie zrobiłabym tego, gdybym kochała cokolwiek tutaj. Jedyną rzeczą która sprawiła mi największy kłopot, był starszy brat Karoliny, Tomek. Był dla mnie jak brat. Kochający i miły. Ale nawet nim, nie zwierzałam swoich największych problemów. One pozostawały w głębi mnie, były niewidoczne.
     - Przepraszam. - Wyjąkałam, ocierając ostatnie łzy. - Nie chciałam się tak rozkleić.
- Nie musisz mnie przepraszać. - Pomógł mi wstać i na moment zatrzymał rękę na moim ramieniu.
- Już lepiej?
- Chyba tak. - Skinęłam nie patrząc na niego. Ale na wspomnienie tego, co zaszło, rumieniec wystąpił mi na policzki.
     - Harry, to co zdarzyło się tu, nigdy nie powinno. Ja nie mogę... - Urwałam.
- Czego nie możesz? - Dopytywał się nie pozwalając mi urwać tego, co chowałam w sobie od 5 roku życia. Ze zdenerwowania przygryzłam nerwowo dolną wargę.
- Nie mogę, nie chcę i nie potrafię kochać. Nigdy nie byłam kochana, dlatego nauczyłam się ranić wszystkich dookoła. Mój ojciec był potworem, a moja matka nie miała dla mnie czasu. Nikt się mną nie interesował od czasu śmierci babci. Jestem sama na świecie, nie dążę do niczego. Unikam kontaktów z ludźmi jak ognia, chyba że widzę ich pierwszy i ostatni raz w życiu. Wtedy decyduję się do nich podejść.- Wyznałam, wzdychając głęboko. Przeczesałam włosy odsłaniając je z twarzy.  - Nie mów już nic proszę, ja powiedziałam już za dużo.
Chłopak patrzył na mnie z uwagą i w kompletnej ciszy. Odwróciłam się i chciałam odejść, aby zadręczać się w moim pokoju. Po co ja to mówiłam. Obiecałam sobie, że nie zaufam już nikomu. - Ta myśl sama wsunęła mi się do głowy. Ale on nie dał mi odejść, okrążył mnie i stanął naprzeciw.
     - Dlaczego się mnie boisz? - Zapytał po długiej ciszy. - Dlaczego mi nie ufasz? To że wszyscy w życiu wyrządzili ci ból, nie znaczy że ja też taki jestem i tego chcę. Nie chcę tego. Ani ja, ani Karolina, ani Niall.- Na słowo "Niall" pierwszy raz poczułam jego obecność w tym mieszkaniu. " Niall, Niall" - Jego imię odbijało się echem w mojej głowie.
     - Nie ufam nikomu nawet sobie. Wyjątkiem jest Karolina i Niall.- Powiedziałam ściszając głos z każdym słowem. On jednak doskonale usłyszał nawet ostatnie słowo. Chciał coś powiedzieć, ale szybko z tego zrezygnował. Przeszedł przez pokój, wziął swoje rzeczy, ubrał się i wyszedł.  Widzisz, znowu zostałaś sama. - Moje myśli chciały zrobić mi na złość na każdym kroku. Nie, wcale mnie nie zostawił! Jemu też trzeba dać czas, po tym jak prosto w oczy powiedziałam mu, że nie mam do niego zaufania. - Kłóciłam się z myślami. -
Dlaczego akurat Niall? Może dlatego że jest dla mnie taki miły? Ale kiedy zdążyłam mu tak zaufać?
Usiadłam na kanapie i dopiero wtedy poczułam moje zmęczenie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


     Obudził mnie dzwonek mojego budzika. Był nastawiony na 7:00, w sam raz do pracy. Momentalnie wstałam, otwierając oczy. Przetarłam je, po czym zauważyłam zgięta w pół kartkę, a na niej zwykły długopis. Chwyciłam ją w obie ręce i odczytałam tekst. Wynikało z niego, że Karolina i Niall poszli do swoich domów o 6:00 i że nie chcieli mnie budzić dlatego zostawili kartkę.
     Leniwie powlekłam się w stronę łazienki wybierając ubrania. Założyłam je i wykonałam poranne czynności. Wyszłam z domu i za 30 minut rozmawiałam już z recepcjonistką.
- To wyrobi mi pani tą wejściówkę, czy nie? - Zapytałam nieźle poirytowana tłumaczeniami tej cichutkiej sekretarki.
- Ale musi się pani skonsultować z dyrektorem ochrony, a następnie... - Nie zdążyła dokończyć bo przerwał jej ten sam chłopak, który prowadził rozmowę ze mną.

- E tam! Jade tak zawsze mówi, a i tak wszyscy wchodzą bez wejściówek. - Sympatycznie się uśmiechnął. Miał gęste czarne włosy i przyjazne piwne oczy. Wyjął swoją, podał ja kobiecie i kazał mnie przepuścić. Przeszłam przez bramki zabezpieczające i podziękowałam mu.
     - To ja się w ogóle przedstawiłem? - Zapytał odbierając przedmiot od Jade. 
- Chyba o tym zapomniałeś. - Oznajmiłam wspinając się po szklanych schodach.
- Ryan. Ryan Jones. Będziemy razem pracować. A to nasze biuro, w którym będziemy przyjmować zamówienia i takie tam pierdoły. - Ręką pchnął także szklane drzwi, a moim oczom ukazał się drewniany gabinet z dwoma biurkami. Weszliśmy tam, od razu powitał nas chłodny szum działającej klimatyzacji. 
- To, - Wskazał ręką. - jest twoje biurko. Chociaż powiem ci, że chyba rzadko będziesz przy nim siedzieć. - Starałam się wyobrazić to sobie, ale z marnym skutkiem.
     Reszta dnia minęła mi na zwiedzaniu budynku. Przyznam że był naprawdę wielki. Przez ten czas nie mogłam przestać myśleć o tym co zdarzyło się w nocy.
Na zegarze wybiła 14:00. O  tej godzinie byłam już po pracy. Opuściłam miejsce pracy i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, aby opowiedzieć jej o całym dzisiejszym dniu, ale ona nie odbierała. Pomyślałam że może z nią być Horan, więc po przeszukaniu historii połączeń, wykręciłam także do niego.
Po paru sygnałach odebrał:
     -  Słucham? - Zapytał. Ten głos poznałabym na końcu świata.
- Cześć, jest może koło ciebie Karolina? Nie mogę się do niej dodzwonić - wyjaśniłam.
- Nie, ona będzie za chwilę. Mam do ciebie prośbę; przyjedź do mnie. Adres przyślę ci SMS'em. Błagam cię, to bardzo ważne. 


-------------------------------------------


Witam Was, bardzo serdecznie!

     Mamy piąty rozdział. Nie wyszedł mi tak, jak zaplanowałam, ale może Wam się spodoba. Brakuje mi czegoś, co zapnie to opowiadanie na ostatni guzik. Myślę że to tylko chwilowe i że nie jest to strasznie zauważalne. Jeśli jest- to eh bardzo przepraszam. 
     Co myślicie o tajemniczym telefonie Nialla? A o nocnej scenie z Harrym? Czy słusznie się zachował? Może Anka pogrywa sobie z nim i gra na jego uczuciach?
Liebster Award...- Wiem że czekacie i czekacie, a tej strony dalej nie ma, ale ja naprawdę pod koniec roku nie mam czasu. Strasznie się staram, ale jak dostałam drugą, to już kompletnie nie wiem za co się wziąść. Przecież nie mogę zaniedbać rozdziałów.

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->