sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział trzeci

     Rozmowa o pracę zakonczyła się sukcesem. Dostałam ją. Od razu powiadomiłam Karolinę, a ona Horana. Niedługo po moim telefonie Niall zadzwonił do mnie.
- Tak? - Zapytałam nie kryjąc entuzjazmu.
- Cześć, tu Niall. - Odrzekł głos w słuchawce. - Słyszałem że dostałaś pracę. Gratuluje!
- Zobaczymy co z tego będzie, ale tak, dostałam ją.
- Ja i Karolina postanowiliśmy to uczcić. Mamy dla Ciebie niespodziankę. - Chciał sprawić wrażenie, jakby to była wielka tajemnica.
- Okay. - Powiedziałam powoli.
- Przyjdź do Karoliny o 18:00. To wszystko.
- Dobrze. Do zobaczenia. - Niall na to już nie odpowiedział tylko się rozłączył. "Czy oni nie mają nawyku żegnania się?! Londyn jednak rządzi się swoimi prawami." - Westchnęłam w myślach.
     Nie mając wiekszych planów na to popołudnie, wzięłam laptopa i zalogowałam się na dwóch podstawowych serwisach społecznościowych.
Na facebooku nic się nie działo, a że nie miałam ochoty szukać specjalnych atrakcji, przełączyłam się na drugi portal.
     Twitter pękał w szwag, od twittów o One Direction. W trendach nawet znalazł się temat: "One Direction Come To Poland!". Na to, zaśmiałam się do ekranu. Postanowiłam, że też musze coś tam napisać. Zastanowiłam się chwilę, ale po przemyśleniu tego, stwieriłam że dodatkowe hejty są niepotrzebne. Weszłam w interakcje i poraz pierwszy od czasu, kiedy ten portal zyskał moje konto, miałam ożywione interackcje. Jedne były od hejterów i psychofanek, a drugie od osób, które mnie "wielbiły". Niektórym nawet odpisałam.
     "A gdyby to wszystko skończyć? Przecież i tak nikt nie będzie po mnie płakał. nikogo tu nie mam. Jestem sama na tym pomurym świecie.  Mogę to zakończyć w każdej chwili. Chciaż nie, musze jeszcze porozmawić z Harrym. Potem mogę się zabić."- Rozważłam. Po tym zdarzeniu nie miałam ochoty siedzieć w domu i oglądać czterech ścian. Zamknęłam dom i wyszłam, nie wiedząc do kąd chcę iść.
     Chodziłam po pustych ulicach Londynu rozmyślając nad wszystkim co się wokół mnie dzieje. Niekiedy ludzie zatrzymywali się i witali ze znajomymi, a inni szybkim krokiem mknęli do miejsc w których czuli się szczęśliwi. Wystawy sklepowe były zawsze oświetlone i przejrzyste, a niekiedy bardzo ciekawe i warte zauważenia. Czasem zatrzymywałam się i je oglądałam.


     - Że niby dla kogo mam podpisać? - Zapytałam z niedowieżaniem. 14-letnia dziewczyna machała mi kartką przed nosem i chciała dostać autograf.
- Dla mojej siostry. - Powtórzyła nastolatka.
- A ile ona ma lat? - Dopytywałam się, myśląc że się przesłyszałam.
- Siedem. - Przyznała. Kiedy to usłyszałam, to myślałam że łapię tą dziewczynę i potrząsnę nią tak że zapomni jak ma na imię. Siedmiolatka wie jak się nazywam i kim jestem? "To chyba jakiś żart." - Komentowałam. Dla mnie było to nie mniej dziwne. Wypisałam jej ten świstek i odeszłam szybkim krokiem, zanim któś jeszcze mnie o to poprosi.
Przechodziłiłam obok sklepów z ubraniami, oglądałam wystawy sklepowe. Zaczeło się ściemniać, więc postanowiłam że wrócę do domu.


     Po powrocie do domu odświerzyłam się, przebrałam i byłam gotowa do wyjścia. Przyszłam do Karoliny i jeszcze trochę rozmawiałyśmy, zanim nadszedł Niall.
Wspólnie postanowiłyśmy, że przeproszę Harrego normalnie.
- Gotowa na niespodziankę? - Zapytali jednocześnie.
- Nie, tak na prawdę to nie. - Uśmiechnęłam się.
- Chodź. - Powiedziała Karolina, łapiąc mnie za rękę.
     Zrobiła to dokładnie tak, jak Harry, kiedy chciał mnie zawieść do szkoły tańca. "On chciał mi tylko pomóc, a ja na niego nawrzeszczałam. Było mi go strasznie żal, nie zasłużył na coś takiego. Muszę go przeprosić, tylko nie wiem jak. Kiedy obiecałam sobie, że po wyjeździe do innego miasta, będzie lepiej. Chyba jednak się nie udało. Dalej nie potrafię docenić tego co posiadam. Inni nie mają nic, a potrafią być szczęśliwsi ode mnie." - Moje myśli rozpraszały mnie kompletnie. - "Czasem tak jest że wyłączasz myślenie całkowicie, a czasem nic nie robisz, tylko myślisz."
- Co jest? - Zapytali zaniepokojeni Niall i Karolina widząc mój wyraz twarzy.
- Zamyśliłam się. - Rzekłam i uśmiechnęłam się sztucznie.
- No to chodźcie. - Dodał Niall.
Zeszliśmy do ich samochodu.


     Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce usłyszałam głośne wiwaty. Domyślałam się gdzie właśnie jedziemy, ale postanowiłam nic nie mówić, żeby nie zepsuć zabawy. Jechaliśmy dosyć długo.
- Co to może być? - Zapytała entuzjastycznie dziewczyna.
- Może podpowiedź? - Mówiłam, udając że nie wiem o co chodzi.
- Stadion w Londynie. - Dodał Niall obojętnie, zmieniając bieg.
     Dziś nie byłam w nastroju na mecz, ale nie powiedziałam im tego, ponieważ bardzo się starali. Lubiłam piłkę nożną, ale bez przesady. Chodziłam czasem na mecze, ale nie mogłam nazywać się kibicem. W Polsce bywałam częściej. 
- To kto dzisiaj gra? - Powiedziałam w zamyśleniu.
- A kto ci powiedział że idziemy na mecz? - Zaśmiał się. Na to zmarszczyłam brwi, ale nic nie powiedziałam. 
- Okay, jesteśmy. - Odezwał się. - Karolina, wy już idźcie, a ja postaram się znaleźć miejsce parkingowe. Przy takim tłumie nie będzie to proste.
     My posłusznie opuściłyśmy auto i skierowałyśmy się do wejścia. Karolina nic się nie odzywała, tylko cały czas się uśmiechała. Musiała być bardzo podeskcytowana. W jednej chwili znalazłyśmy się w nienagannie białym pokoju. Na końcu jego stał ciemny fotel, a w nim ktoś siedział. Kiedy nas zauważył wstał i podszedł do nas. Nie rozpoznałam go z początu, ale teraz już nie miałam wątpliwości.
     - David Beckham. - Wypowiedziałam z niedowierzaniem. On na to tylko się uśmiechnął. Za chwilę dołączył do nas Niall i wspólnie rozmawialiśmy. David był bardzo miły. Dzięki niemu chociaż na chwilę zapomniałam o moich problemach.


     Następny dzień zaczął się porannym telefonem od kochanego przeze mnie Paula, który wprost uwielbiał mnie budzić rano. Nie spojrzałam przed odebraniem kto dzwoni, więc zaczęłam rozmowę zwyczajnie.
- Co jest kurwa, tak ważnego, że budzisz mnie o 7:00 rano? - Warknęłam.
- A to, że idziesz na randkę. - Powiedział irytując mnie jeszcze bardziej.
- Że to?! - Krzyknęłam.
- Dobrze słyszałaś.
- Nie ma mowy. - Cisnęłam i zakończyłam połączenie. Ale Paul, jak to Paul zawsze znajdzie sposób. Wysłał mi 5 SMS'ów z informacją kiedy i gdzie mam spotkać się z Harrym. Ten gość mnie przerażał.
Po tym niezwykle przyjemnym przebudzeniu, nie udało mi się zasnąć ponownie. Leniwie wstałam i ubrałam się. Standardowo nie zjadłam śniadania, a więc zaoszczędziłam czas. Weszłam na twittera a post "mojego chłopaka" był niezwykle wiarygodny:

"Nie mogę się doczekać dzisiejszego spotkania! Będzie wspaniale."


"Taaaaaak" - To była pirwsza myśl która wyrwała mi się po przeczytaniu. Spojrzałam na zegarek i była idealna pora do wyjścia. 



      - Cześć. - Powiedziałam podchodząc do Harrego. Ale on nie odpowiedział.

Z wyraźną niechęcią chwycił moją dłoń i bez uprzedzenia pociągnął mnie z dużą siłą w stronę parku.
     Przez cały spacer, czyli przez około 30 minut, nie odezwał się do mnie ani słowem.
- Harry, ja... - Chciałam go przeprosić, ale przerwała to mała blondynka z brązowymi oczami, stojąca przed nami i wymachująca plakatem z napisem "One Direction is my life.". 
     Harry widać nie miał zamiaru mnie słuchać, przykucnął, przytulił ją i dał autograf. 
Później oczy małej fanki zwróciły się na mnie.
     - Czy dasz mi autograf? - Spytała z błagalnym wzrokiem.
- A co ja jestem, eksponat? - Prychnęłam.
- Nie, ale jesteś dziewczyną mojego idola. - Szepnęła przestraszona. Harry nie wiedząc jak to się dalej potoczy, lekko popchnął mnie w stronę dziewczynki. Ja schyliłam się i szepnęłam jej do ucha:
- Właśnie zostałaś uznana przez eksponat za osobę głupią. - Potem nabargrałam jej na kartce to, co ona zwała "autografem". Potem odeszliśmy, a Harry pierwszy raz od czasu spaceru zabrał głos:
- Nie możesz się tak zachowywać. - Wycedził przez zęby.
Na co ja tylko się zaśmiałam. W środku czułam, że staje się zwykłą suką bez uczuć. "W oczach Harrego już chyba taka jestem." - Dopowiedziałam sobie. 
      Miałam wrażenie że Harry próbuje się przełamać i coś mi powiedzieć, ale mu to nie wychodzi.
- Chcesz mi coś powiedzieć? - Zapytałam z nadzieją. Na to on westchnął i przemówił:
- Anka, przepraszam, ale ja nie potrafię cię nieanwidzić. Za dużo bym stracił. - Na te słowa zdębiałam. Otworzyłam szeroko usta, nie wiedząc co mam powiedzieć. W końcu przemówiłam:
     - Za to ja nie potrafię sobie tego wybaczyć. Chciałam się zabić, ale nie mogłam tego zrobić, puki z tobą nie porozmawiam. Teraz to może dziać się ze mną to, co ktoś na górze zechce. - W tamtym momencie byłam najszczerszą osobą na świecie. 
Harry przytulił mnie i szpenął do ucha:
- Gdybyś to zrobiła, to zabiłabyś nas obojga. Jesteś dla mnie narkotykiem. A teraz błagam powiedz że wszystko jest dobrze, bo nie będę mógł spać, kotku.
- Bardzo chciałabym tak powiedzieć, ale nie wiem czy to prawda.
- Uwierz w nas, to wszystko.
- Kochanie, wszystko jest dobrze.
- Dziękuję że tak mówisz. - Rzekł przymykając oczy.
- Ktoś kiedyś powiedział: "Miłość nie jest tylko by dzielić własności z drugą osobą, ale także by nauczyć się wybaczania." Teraz myślę że to jest ważniejsze. -Po dłuższym zastanowieniu dodałam. Sz-ególnie ta udawana.
- Kto to powiedział? - Zapytał starając się zrozumieć to przesłanie.
- No...ja to wymyśliłam. Kiedyś kochałam wymyślać coś w stylu cytatów.
- I ty nie uważasz się za mądrą? - Zapytał zdumiony.
- Nie, znam mądrzejszych. - Odpowiedziałam bez wyrazu.
- Boże, ty się nic nie zmieniłaś! - Ponownie mnie przytulił. 
     - Pamiętasz jak nazwałam cię nudziarzem?
- Tak. - Uśmiechnął się łobuzersko. - I wiesz, co teraz zrobię? - Zapytał oczywi ście retorycznie ponieważ nie czekając na odpowedź ruszył w stronę metra, aby udowodnić mi że on nie jest nudziarzem. 
- To gdzie jedzniemy? - Odwarzyłam się zapytać.
- Tajemnica.
- Czemu w Londynie wszyscy chcą być tajemniczy?
- No dobra, to ci powiem.


////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Hej kochani! Jak Wam się podoba TEN rozdział? Jak myślicie, co wymyśli Harry? Czy przeprosiny Anki były szczere? Dlaczego postanowiła go przeprosić w taki sposób? (Odpowiadajcie w komentarzach!)


Proszę Was komentujcie. To dla mnie oznaka, że przeczytaliście. Ja się bardzo staram, ale jak widzę np. 2 komentarze, to nie wiem czy czytacie.

MAM SZABLON! 
Śliczny prawda? Chcę bardzo serdecznie podziękkować Panda Graphic® za jego zrobienie. Zrobiła mi go dziewczyna o pseudonimie Zielony Kociak®. Jestem Ci dożywotnie wdzięczna!

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->