sobota, 25 maja 2013

Rozdział drugi

     Wychodząc z ciemnego zaułka, zobaczyłam że nikogo tu nie ma. Zdziwiłam się z początku, ale potem nie zwracałam na to większej uwagi. Po chwili zauważyłam, że pora już iść. Chwilę jeszcze zajęło mi  się w lustrze. Niedługo potem, kierowałam się na scenę. 
     Kiedy wyszłam, od razu zaczęto robić mi zdjęcia, a błysk fleszy oślepił mnie na moment. Zamknęłam oczy, a następne co poczułam to objęcie w pasie. To musiał być Harry. Otworzyłam oczy, tak, to był Harry. Uśmiechał się tak serdecznie, że zrozumiałam dlaczego fanki ich kochają. "Mój chłopak" miał przepiękny uśmiech. 
Jeszcze chwilę pozowaliśmy, a następnie Harry chwycił mnie za rękę i poszliśmy do parku. Spacerowaliśmy tak już dobrą chwilę, ale on nic nie mówił. Postanowiłam zacząć:
- Zrobiłam coś nie tak? 
- Nie, tylko rozmyślam skąd taki tłum. Nigdy nie widziałem takiego zamieszania. Jak ci się udało wskoczyć na niego z taką łatwością? - Wypowiedział zafascynowany. 
- Miałam kiedyś jechać na olimpiadę, miałam wtedy 15 lat. Chodziłam wtedy do klasy z Admine, zresztą teraz też chodzę. Kończyłam już szkołę i nauczyciele nie zadawali tyle pracy domowej. Została mi praktycznie ostatnia klasa. Wtedy moją pasją była lekkoatletyka. Wszyscy mówili mi że jestem najlepsza. Chodziłam wtedy na zajęcia dodatkowe, o tej tematyce. Trener miał zdecydować kto przejdzie pierwszorzędne eliminację. Był prawie pewny, że to ja mam jechać. Tuż przed ogłoszeniem wyników, Admine powiedziała trenerowi że używałam środków dopingujących, oraz że przez to doznałam kontuzji, przetrenowując się. Zostałam wyrzucona z klubu i musiałam znaleźć sobie inną pasję. Taka to moja historia.
- Wow, to musiało być przykre. Ja tylko przypadkiem trafiłem do X-factor'a dzięki mojej mamie. Jestem jej za to bardzo wdzięczny. Nie miałbym wtedy przyjaciół i nie spotkał tylu wspaniałych ludzi. Dziękuje jej za to.
- Dobra, nie udzielasz wywiadu mów normalnie.
On na to tylko się zaśmiał. 
- Nigdy nie znałem śmieśniejszej osoby od Ciebie. - Śmiał się jeszcze głośniej.
- Ale ja jeszcze nic nie powiedziałam! - A po chwili dodałam - Nigdy nie znałam większego nudziarza od Ciebie.
- Ja nudziarz? Nikt nie będzie obrażać mojej dumy! - Teraz wspólnie pokładaliśmy się ze śmiechu.
- Kiedy pozowaliśmy do zdjęć, to myślałam że to twój uśmiech jest najpiękniejszy, lecz teraz wiem że jeszcze piękniejszy masz śmiech. - Wzięło mi się na prawienie kopmlenentów. 
- Tam w klubie, kiedy stałaś za konsolą, wiedziałem że jesteś wyjątkowa i że na pewno nie skończy się na klubowym flircie. - Kiedy to wypowiedział, poczułam że się rumienie. - Powiem Ci więcej, uważam że świetnie całujesz. - On był strasznie wkurzający. Potrafił wykorzystać wszystko, w odpowiednim momencie. Dokładnie tak, jak ja.
- No to miałeś rację, bo wyszło na to że jestem twoją dziewczyną.
Spojrzałam na zegarek, była 16:05. Chodziliśmy dobre 3 godziny.   Chwyciłam się za czoło, usiadłam na ławce i westchnęłam. Wiedziałam że za 30 minut muszę być na próbie tanecznej, a najbliższe metro odjeżdża za 5 minut. "Jeśli nie zdąże to będzie katastrofa!" - Dopowiedziałam sobie w myślach. Harry krzyczał coś, wymachiwał mi przed oczami, ale wcale go nie słuchałam. 
     Wstałam przewiesiłam torbę przez ramię i pobiegłam na najbliższą stację metra. Harry stał najpierw z otwartymi szeroko oczami, a potem zaczął bieg za mną. Niestety mnie dogonił. Szarpnął za ramię i naturalnie musiałam się odwrócić:
- Anka, co jest? - Wykrzyczał zdyszany.
Spojrzałam na zegarek i powiedziałam:
- Dzięki, metro mi właśnie uciekło. - Chciałam skończyć tą rozmowę jak najszybciej, ponieważ miałam nadzieję że jeszcze zdąrzę je złapać."Kogo ja okłamuję, te metra są punktualniejsze niż moja babcia w kościele przed mszą." - Docinałam sobie. 
- Podwiozę Cię. 
- Nie ma mowy, - Zaprotestowałam. - chociaż tam nie chcę być z Tobą kojarzona. - Ucięłam.
- Twierdzę, że nie masz czasu, więc nie zaprzeczaj. - Chwycił mnie za rękę i chciał zaciągnąć do swojego samochodu. - A tak w ogóle to gdzie chcesz jechać?
- Staram się abyś nie wiedział,  nie zauważyłeś? - Gwałtownie wyrwałam mu rękę. On nawet jej nie powstrzymywał. Stał i swoimi zielonymi oczyma wpatrywał się w moje, brązowe. Nienawidziłam swoich oczu. Zawsze były obojętne, niezależnie od sytuacji. 
Jego oczy stały się szkliste, a ja wtedy zrozumiałam jak bardzo go skrzywdziłam.
- Nie, to nie tak, ja nie chciałam.
- Nie tłumacz się. - Odwrócił się i odszedł, tak po prostu. W tej chwili nie liczyła się dla próba, ani taniec. Znienawidziłam się. Jedyne na co było mnie stać to powiedzieć:
- I'm so sorry.  - Było to tak ciche że pewnie nie usłyszał. Chciałam za nim pobiec, ale nie mogłam.
- Kurwa! - Krzyknęłam w moim ojczystym języku.


- Nienawidzę siebie! - Krzyczałam na cały głos, tak aby każdy wiedział jaka ze mnie suka. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Wzięłam do ręki swój telefon i wykręciłam, jedyny znany mi na pamięć numer znajomego. Moje oczy były tak zapłakane, że nie potrafiłam wybrać nawet numeru. Po dłuższej chwili mi się to udało i sekundę później łączyłam się z jedyną osobą której mogłam zaufać. 
- Halo. - Powiedział miły głos w słuchawce.
- Przejdziesz do mnie? - Wydukałam błagalnym i zapłakanym głosem.
- Anka, co się stało?! Idę, będę za chwilę.  - Odkrzyknęła i zakończyła połączenie.
     Za 20 minut była już pod moimi drzwiami. Usłyszałam pukanie do drzwi, ale nie miałam zamiaru otwierać. Następnie dało się słyszeć jęknięcie i otwieranie zamku, kluczem. Potem drzwi się otworzyły, dziewczyna rozglądnęła się niespokojnie, a kiedy mnie zobaczyłam, od razu do mnie podbiegła.
- Kochanie, co się stało?
- Zachowałam się jak ostatnia suka. - Odpowiedziałam i ponownie wybuchłam płaczem. 
Ona tylko mnie przytuliła.
- Powiedz co się stało. - Przez uchylone drzwi, zobaczyłam spoglądającego Nialla. Nie czekając dłużej, opowiedziałam im cała historię. Niall, przez cała opowieść chodził niespokojnie po pokoju. Kiedy skończyłam, on pierwszy zabrał głos:
- I co chcesz dalej zrobić? - Popatrzył na mnie z wielką troską.
- Niall...nawet nie wiem co ci mam powiedzieć. My się prawie nie znamy, a ja Ci płacze na ramieniu. Nie wiem, czy chcę, aby w taki sposób wyglądało poznawanie kogokolwiek.
- Nie poznaliśmy się teraz. - Posłał mi serdeczny uśmiech. - Ale jeśli nie chcesz, to wyjdę. Mam wyjść?
- Nie, nie rób tego. - Mój mocno zdarty głos nie pozwalał mi na zmianę tonu. Cały czas dawało mi o sobie znać, ale ja go ignorowałam, bo przy moich problemach, takie rzeczy zajmując 0,0001% moich myśli. 
- Karolina, - Zaczęłam mówić po polsku, co było rzadkością. - muszę to naprawić. Myślałam to tym, żeby iść na ich koncert, - Kontem oka spojrzałam na chłopaka, który przecież nie zrozumiał po polsku i tylko niespokojnie na mnie spoglądał. - i zrobić wielki napis: "Harry, przepraszam.". - To wszystko pokazywałam jednocześnie rękoma. - To dobry pomysł? - Karolina przez pewien czas pytająco mnie obserwowała, a potem odrzekła:
- Anka, to świetny pomysł! - Wykrzyknęła. - Szybko, zmywaj tą porażkę, rób nowy makijaż, a ja biegnę po materiał. Niall załatwi bilety w pierwszych rzędach. - Była bardzo uśmiechnięta. Cieszyła się widocznie, że jestem w stanie zrobić coś takiego. Niebieskooki zrozumiał tylko to, co mówiła Karolina, bo ona akurat powiedziała po angielsku.
     - Kochanie, chodź. - Rzuciła wybiegając z mojego mieszkania. Chłopak po woli poszedł za nią, nie żegnając się. Musiał wiedzieć, że jeszcze tu wróci. 
    Zostałam sama w pustym mieszkaniu, które w jednej chwili straciło swoją duszę. Leniwie wstałam i powlekłam się do łazienki, przy okazji biorąc z szafy przypadkowe rzeczy, które akurat leżały na wierzchu. 


     - Mam Cię dość. - Powiedziałam z pogardą, patrząc na dziewczynę którą najchętniej bym zabiła. Tak, to byłam ja. Wstydziłam się tego co zrobiłam. - To był tylko taki małe, niewinne i bezmyślne słowa. A jednak tak go zraniły. To były sekundy. Nikt nie mógł tego przewidzieć. - Rozmawiałam sama ze sobą. 
     Po tym jak założyłam czyste ubrania, uczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż, następnie wyszłam z łazienki. Niedługo potem rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Szybkim krokiem podeszłam do urządzenia. Dzwonił zastrzeżony numer. Niechętnie odebrałam telefon, szybkim ruchem.
- Halo. - Burknęłam.
- Co halo? Może grzeczniej. Mówi Paul, przyjdź do parku.
- Tak, już się do tego garnę, o niczym innym nie marzę. - Nie chciało mi się z nim gadać.
- To zamierzam spełnić twoje marzenia. Masz 15 minut. - Zakończył połączenie. Otworzyłam usta, chcąc coś powiedzieć, ale uznałam to za zbyteczne.
Wysłałam SMS'a do Karoliny, żeby nie przychodziła, krótko tłumacząc jej o co chodzi.
Za 5 minut byłam już w drodze.
     Kiedy doszłam na miejsce, od razu zauważyłam Paula. Siedział w ciemnych okularach na ławce i na mnie czekał. Podeszłam do niego, nie rozglądając się.
- No jestem. - Zaczęłam.
- Świetnie, punktualna. To co robicie nie wpływa dobrze na popularność Harrego. On już mi wszystko powiedział. Dobrze że żaden fotograf nie zrobił zdjęcia. 
- No i tylko to chciałeś mi powiedzieć? - Byłam znudzona tą rozmową. 
- Nie. Harremu jest bardzo przykro. Nie wiem co mu powiedziałaś, ale nie wpływa to na jego sławę. - Powtórzył. - Chciał odwołać najbliższe koncerty. To są ogromne straty. Jednak do tego nie doszło. Reszta chłopców z zespołu przekonała go żeby jednak tego nie robić. 
- To nie jego sprawa co, gdzie i kiedy robię. - Broniłam się.
- Jesteś jego dziewczyną do cholery! Nie zmienia to faktu, że dalej macie udawać parę. Nie wiem co robisz i jak, ale Harry jest przy tobie szczęśliwy. I tak ma zostać. Jutro macie iść na spacer. Najlepiej tutaj. Harry będzie czekał tu o 13:00. Co zrobisz z tą wiadomością, to naprawdę mnie nie obchodzi. Masz tu być, po prostu. - Na to ja nie odpowedziałam, tylko wstałam i odeszłam.
     Udałam się do swojego mieszkania. Dziś chciałam poszukać sobie jakiejś dobrej pracy. Mieszkam w Londynie już rok, a pracowałam tu tylko dorywczo. Na brak pieniędzy nigdy nie narzekałam. Włączyłam laptopa i usiadłam na kanapie. 
     Po chwili skakałam już ze strony na stronę poszukując ciekawej oferty pracy.

"Szukam fotografa. Czeka na niego posada w firmie zajmująca się reklamą i sesjami gwiazd. Stawka: 25 £ za godzinę. 5 dni roboczych: Pon.- Pt. Godziny pracy to: 8:00-14:00 Chętne osoby proszę o kontakt pod numerem telefonu..."

"Mogę spróbować. Ukończyłam kurs fotograficzny, wygrałam konkurs o tej tematyce. Zadzwonię." - Rozważałam. 
     Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer.
- Studio fotograficzne, słucham. - Zaczęła energicznie recepcjonistka.
- Ja w sprawie ogłoszenia. Aktualne? - Odpowiedziałam.
- Tak, tak. Szukamy 16-20 latków, którzy mają małe doświadczenie, ale szybko się uczą i potrafią współpracować z resztą zespołu. - Przedstawiła mi ofertę.
- 17, skończony kurs, wygrana w konkursie, szybko się uczę, nie jestem problematyczna. - Wyrecytowałam.
- Dobrze skarbie, przyjdź do naszego studia o 17:30. Zrobimy próbną sesję i zobaczymy co z tego będzie. CV jest niepotrzebne. Na jakie nazwisko ma być rezerwacja.
- Yyy... Skoczylas. - Powiedziałam szybko. Nie lubiłam swojego nazwiska. "Chociaż wolałam to, niż poczucie że pewnego dnia, Paul każe mi je zmienić na Styles dla mediów." - Zaśmiałam się na tą myśl.
- Dobrze, do zobaczenia! - Zakończyłam połączenie, nie odpowiadając na pożegnanie. 
Zgasiłam laptop i wstałam z mebla. Zadzwoniłam do Karoliny i wszystko jej opowiedziałam.
- Anka, kiedy się spotkamy, żeby omówić ten projekt?
- U mnie o 20:00. Jak chcesz, to niech Niall też przyjdzie. Może nam pomoże. Ja muszę kończyć, do zobaczenia!
Po chwili byłam gotowa do wyjścia. Nie ubrałam się jak na rozmowę o pracę, ale zwykło. Przewiesiłam torbę przez ramię, zakluczyłam mieszkanie i udałam się na spotkanie. 

W studiu...

- Dzień dobry, jak się domyślam Pani na spotkanie w sprawie pracy. - Przywitała mnie kobieta z recepcji.
- Tak, rezerwacja na nazwisko... - Nie dała mi dokończyć, bo najwyraźniej mnie rozpoznała.
- Styles. - Dokończyła za mnie. - Moja córka Pani zazdrości. Jest Pani wielką fanką.
- Jeszcze nie, Skoczylas. - Nerwowo się uśmiechnęłam. - Wszystko się zgadza? - Uśmiechnęłam się na myśl że Paul może kazać mi zmienić nazwisko pewnego dnia dla mediów.
- Oczywiście, pokój numer 12. - Nie zastanawiając się długo, ruszyłam pod podany adres.
     Kiedy doszłam do drzwi, lekko zapukałam, biorąc głęboki oddech.



////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Od autorki:


Moi drodzy!
Dziękuję za wszystkie komentarze. 
Jednak parę osób pisało, że ma problem z moim tłem oraz czcionką. Chciałam Was powiadomić o nastpujących sprawach:
- tło, zamówiłam je już w fachowej szabloniarni, więc przyjdzie najdłużej do 2 tygodni. To co ustawiłam teraz jest tylko czasowe.
- czcionka, starałam się wybrać takie, które będzie za razem, łatwe do przeczytania i efektowne. Ta, podobała mi się najbardziej. 
- bohaterowie, w najbliższym czasie, dodam stronę na której będą wypisani i którko opowiedziani bohaterowie.
- rozdział trzeci, napisałam go już w tym tygodniu, ale przez swoje nieogarstwo (xd) sobie go usunęłam. Po namyśle jednak stwierdziłam, że to nic straconego. W tamtym rozdziale Harrym miał być bardzo brutalny. Nie wiem czy by Wam się to podobało. W drugiej wersji, Harry będzie milszy, nie twierdzę jednak, że będzie miły, czy przyjaźnie nastawiony do głównej bohaterki.

Ze spraw organizacyjnych to tyle, do napisania!

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->