sobota, 18 maja 2013

Rozdział pierwszy

Następnego dnia...

Obudziłam się w nieswoim łóżku w obcym pokoju. To na pewno nie był pokój Karoliny.
Pokój Karoliny był prostokątny, miał intensywne niebieskie ściany, na których wisiało mnóstwo plakatów.  Po jednej stronie stało biurko, a po drugiej szafa na ubrania. Łóżko było prostopadłe do szafy. Obok łóżka znajdowało się ogromne okno z widokiem na Tower Bridge.
     Ten pokój był także kwadratowy, ale miał białe ściany i zaprojektowany był bardzo nowocześnie.
Po prawej stronie od dwuosobowego łóżka była szafka nocna na której stała lampka. Obok wisiał wielki obraz z panoramą Nowego Jorku. Na przeciwległej ścianie stała komoda a obok niej wykonana z jasnego materiału sofa. Obok niej było niemałe okno. Drzwi wyjściowe były umiejscowione naprzeciw sofy.
Wstałam z mebla na którym siedziałam i przy okazji przyglądnęłam się sobie. Miałam na sobie te ubrania co wczoraj. " To chociaż dobrze" - Myślałam. Wyszłam z pokoju i zaszłam na dół po schodach. Na dole była kuchnia, pokaźny salon oraz jak się domyśliłam, łazienka za drzwiami.
     W salonie znajdowały się dwa ciemne fotele, kanapa dla 3 osób, plazma i Xbox 360. Koło telewizora znajdowała się masa gier, ułożonych w stertę. Na podłodze były ułożone drewniane panele.
Kuchnia miała blat wykonany z marmuru, piec, kuchenkę, zmywarkę i umywalkę.
     W kuchni stał ten sam loczek, którego spotkałam wczoraj. Nie bardzo wiedziałam, jak mam się zachować. Nie pamiętam co robiłam wczoraj wieczorem. Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Cześć.
- No hej. Emm...chcesz coś zjeść?
- Nie dzięki.
- Jak ci się spało? - Rozmawiał ze mną jak ze swoją dziewczyną.
- Na tyle dobrze żeby wytrzeźwieć. - Przyznałam z uśmiechem.
- No tak...nieźle byłaś narąbana.
- Dziękuję, że to zauważyłeś.
Po moich słowach nastała niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać:
     - Czy mógłbyś mi powiedzieć co działo się wczoraj? - Mówiąc to, czułam się trochę niekomfortowo.
- Po tym jak trochę potańczyliśmy i się napiliśmy to Niall i tą jego przyjaciółką sobie poszli, a ja z tobą zostaliśmy sami. Ty byłaś już pijana, a ja nie wiedziałem gdzie mieszkasz. Bałem się Ciebie puścić samej, więc zabrałem Cię do siebie. Lecz wychodząc z klubu chwyciłem Cię za rękę, a potem...
- Przyjaciółka Niall'a to Karolina.- Przerwałam mu.- Skąd ty go znasz? Co potem? - Dopytywałam się ze złością.
- Całowaliśmy się. Fotograf zrobił nam zdjęcie, a jeśli chcesz wiedzieć co było dalej to włącz telewizor.
     Po tym co usłyszałam od chłopaka, nie czekałam ani chwili dłużej i włączyłam urządzenie.
Akurat podawali poranne newsy.


     "Witamy w porannych wiadomościach! Dowiedz się wszystkiego o gwiazdach!

Robert Pattinson kupił sobie nowy dom na Florydzie..."

Potem było coś jeszcze o Katy Perry i Rihannie a następnie prowadząca przeszła do tego tematu:

"Harry Styles, członek One Direction, ma nową dziewczynę! Bawił się z nią wczoraj do godzin późno wieczornych w kultowym londyńskim klubie. Mamy dla Was gorące foty! Dość szybko zapomniał o Taylor. Trzymali się za ręce, całowali i ..."

Nie wytrzymałam i wyłączyłam telewizor. Ze zdziwienia usiadłam na kanapie i ręką zakryłam sobie usta. To było straszne! Nienawidziłam One Direction! Ci chłopcy doprowadzali mnie do śmiechu.
- O Boże... - Jęknęłam.
- Nie słuchasz One Direction jak wszystkie dziewczyny w twoim wieku? - Dosłyszałam za sobą.
- Nie podoba mi się taki rozdzaj muzyki.
- Dlaczego wczoraj wieczorem powiedziałaś że nie uważasz się za mądrą? - Zapytał z zaciekawieniem.
- Bo nie potrafię chwalić się tak ja wy. A co ty byś odpowiedział? Nie znasz mnie, ja Ciebie zresztą też. Gdybyś codziennie słyszał słowa jakimi się mnie obrzuca... - Powiedziałam ze smutkiem.
- Przepraszam, ja po prostu...nie chciałem Cię zranić.
- To nie próbuj tego więcej.
Po tych słowach, nastała niezręczna cisza, którą przerwał Styles:
- No, to mamy problem. Widziałaś już wiadomości, gdyby ktoś dowiedział się, że spotkaliśmy się na imprezie, to wyszedł bym na dziwkarza. Dzwoniłem już do Paul'a i on powiedział że da się to naprawić. Prostując: musisz udawać moją dziewczynę. To chyba żaden problem, prawda? - Powiedział tak spokojnie, jakby było to jego normą.
- Co?! - Wydukałam.
- Ja też się bardzo cieszę. - Uśmiechnął się serdecznie.
"Nie mogłaś spotkać nikogo innego!"- Karciłam się w myślach.
- Wiesz co, ja muszę to przemyśleć. Idę coś zjeść w Nandos. - Mówiąc to kierowałam się do wyjścia.
- Paul mówił, żeby wszędzie chodzić razem. - Widać, że sprawiało mu to radość.
- Nie obchodzi mnie, co do cholery mówił! - Wykrzyknęłam. Byłam wściekła na Paul'a że mnie chce zeswatać. "Karolinie by się to na pewno, spodobało." - Takie myśli nie dawały mi spokoju. Wyszłam zamykając mu drzwi przed nosem. Ale on nie dawał za wygraną, uparcie za mną szedł i próbował dotrzymać mi kroku.
     Po chwili wyszłam na ulicę. Nie chciałam z nim iść, ale on nalegał.
Kiedy zaczął przede mną błagać na kolanach, zgodziłam się ale tylko dla tego żeby ludzie nie pomyśleli że to zaręczyny. Nie wiedziałam, czy to było na prawdę, czy tylko na żarty.Jakby patrzeć na to z perspektywy czasu, to wydawało by się to nawet zabawne. 
     Kiedy doszliśmy do restauracji, usiadłam w pierwszym wolnym stoliku. Naturalne on zrobił to samo. Zamówiłam jedzenie, ale kiedy go podano, stwierdziłam, że nie mam na nie ochoty. Zapłaciłam, a następnie wyszłam, nie jedząc nic. On jeszcze został, chciał dokończyć swój posiłek. Nawet nie wiem, co zamówił. W ogóle się tym nie interesowałam. Szłam ulicami Londynu i myślałam, jak i dlaczego się tu znalazłam.
Zamknęłam oczy, a ukazał mi się taki obraz:

" 16-letnia dziewczyna siedziała na parapecie okna, znajdującego się w jej pokoju i ze smutkiem patrzyła na smugi deszczu spływające po szybie. Była gotowa, zrobić to, czego pragnęła, już od dawna. Wstała, wzięła walizkę i zniosła ją ze schodów.
- Wyprowadzam się.- Oświadczyła.
Jej rodzice, wyraźnie zszokowani tą i informacją, aż wstali z zaskoczenia.
- Dziecko, - zaczęła kobieta o ciemno brązowych włosach i zielonych oczach. - przecież ty jesteś jeszcze za młoda żeby zamieszkać sama. Musisz się uczyć.
- Ale ja już postanowiłam. - Powiedziała stanowczo blondynka, chcąc otworzyć drzwi wyjściowe.
- A gdzie? - Rzucił ojciec, nie wiedząc, w co właśnie się wpakował.
- Do Londynu. - Ucięła nastolatka.
- Nawet nie ma mowy! - Krzyknął mężczyzna około 50.
- Skończyłam z Wami dyskutować. - Powiedziała dziewczyna i wybiegła z domu. Nie było jej przykro, wręcz przeciwnie. Czuła radość, że się wyrwała z tego koszmaru. Nie martwiła się o to co będzie dalej. Wiedziała że będzie lepiej.

Po południu...

Wow, nie mogę uwierzyć że to byłam ja. - Powiedziałam zadumana. 
 Z tylu usłyszałam, jak ktoś mnie woła. Oczywiście, odwróciłam się. To była Karolina. Wracała chyba z pracy. 
- Siema, modelko.
- Cześć, widzę że stajesz się popularna. Dziś pisały o Tobie najciekawsze magazyny plotkarskie. Byłaś na ich czołówkach.
- I ty musisz  mnie pogrążać?! Ludzie, przecież było zupełnie inaczej! - Westchnęłam.
- To jak było? - Zapytała.
- Chodź, wszystko Ci opowiem. - Powiedziałam obojętnie, zapraszając ją do kamienicy w której mieszkałam. Kupiłam tu spore mieszkanie. Administracja jest bardzo miła i nie czepia się, o byle co. Miło się tu mieszka.

W mieszkaniu...

-  Opowiadaj. - Pośpieszała mnie przyjaciółka.
- Chwileczkę. - Odpowiedziałam, stawiając przed nią kubek z latte. Taką lubiłyśmy najbardziej.
- To nie jest takie proste. Wszyscy myślą, że ja się z nim przespałam, a tak wcale nie jest... - Po czym opowiedziałam jej całą historię. Kiedy skończyłam o tym opowiadać, ona zaczęła filozofować na ten temat:
- Czekaj, czyli ty tak na prawdę nie wiesz, czy to co on powiedział jest prawdą, tak?
- Wiesz, nie sprawiał złego wrażenia, więc nie mam powodu mu nie ufać. Poza tym to on nie ma w tym "interesu". - Powiedziałam zaniepokojona.
- Może jednak ma - powiedziała nie znacznie. - Zmieńmy temat. O czym chcesz porozmawiać? - Zapytała.
- Co Horan o mnie myśli? - Dosyć długo czekałam, aż mogłam zadać to pytanie. Cały czas o nim myślałam. Nie o Styles'ie ani Paul'u, tylko o nim. Był dla mnie zagadką. Chciałam go bliżej poznać, ale nie miałam za bardzo okazji, bo impreza, nie jest miejscem do rozmawiania.
- No, - westchnęła - mówił tylko to, że chciałby się lepiej poznać. Kiedy to usłyszałam, poczułam się lepiej. To było bardzo miłe.
- To chyba będzie miał do tego okazję. - Powiedziałam rozmarzona.
- Ej! Tylko nie zapominaj że to mój chłopak! - Śmiała się.
- Nigdy o tym nie zapomniałam.
Potem jeszcze długo rozmawiałyśmy. Mimo to nie przestawałam myśleć o Niall'u. Chciałam wiedzieć co robi teraz, jak się czuje. W pewnej chwili otrzymałam SMS'a od Harry'ego:
"Przyjdź szybko na podpisywanie książek!!! Fani chcą Cię zobaczyć." 
- Karola, muszę iść - Pokazałam jej telefon. -zadzwonię. Następnym razem dłużej pogadamy. - Dałam jej całusa w policzek na pożegnanie.
- No to pa! - Rzuciła schodząc po schodach.

Podczas podpisywania książek i rozdawania autgrafów ...

     Kiedy już doszłam, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to tłumy fanów i błysk lamp odblaskowych. Nie wiedziałam jak mam dojść do Harry'ego.
     Niespodziewane, ktoś odciągnął mnie na bok. Miał mundur ochroniarza i ciemne okulary. Był wysoki i spoglądał na mnie z góry:
- Anka, tak? - Zapytał grubym głosem.
Nie odpowiedziałam, na co on uznał to za tak i ciągnął dalej. - Paul kazał mi na Ciebie czekać. Harry podpisuje teraz autografy. Wejdziemy od tyłu. Idź za mną, tak, aby nie zwracać na siebie zbytnio uwagi. Zrozumiałaś? - W tym momencie zdjął okulary i popatrzył się na mnie szarymi oczami.
- Okay, idziemy. - Postanowiłam.
     Zaczęliśmy iść jak najdalej od skaczących fanek. Jedna mnie zauważyła i zaczęła krzyczeć na całe gardło, moje imię. Zaraz podbiegło więcej dziewczyn i zebrało się sporo osób. Zaczęły wykrzykiwać moje imię i szarpać mnie za rzeczy które na siebie włożyłam. Lubiłam te rzeczy.
Ochroniarz odwrócił się i krzyknął:
- Wskakuj na moje plecy!
Byłam zszokowana ale posłusznie wykonałam rozkaz. Kiedyś byłam lekkoatletką, więc nie sprawiło mi to problemu. Już po chwili siedziałam na nim. Stamtąd widziałam świetnie biurko, za którym miał podpisywać książki "mój chłopak". Teraz, stał za nim i ze zdziwieniem obserwował ten tłum.. Widać było że on też nie wiedział co się dzieje. Gdy mnie zobaczył, zrozumiał o co chodzi. Momentalnie przeskoczył przez nie i stanął przed publicznością. Chwycił do ręki mikrofon i zaczął coś śpierwać. Nie wiedziałam do końca co, bo nie słucham jego muzyki. 
     To nie znaczy że jej nie szanowałam. Wręcz przeciwnie. Miałam do niej wielki szacunek, tak jak do jej fanów. 
     W czasie kiedy Harry śpiewał, starając się odwrócić uwagę publiczności, ja pędziłam na grzbiecie ochroniarza. To musiało na prawdę śmiesznie wyglądać. 
Za chwilę byłam już na ziemi. Ochroniarz odstawił mnie w backstage'u, gdzie osoby nieupoważnione nie miały wstępu. Spostrzegłam, że moje ubrania są w fatalnym stanie. Całe poszarpane i zniszczone. Nie minęła chwila, a piosenkarz pojawił się na backstage'u.
- Wow, ale wejście! - Skomentował rozbawiony.
- Po to, kazałeś mi tu przyjść?! - Zapytałam, bo wcale nie było mi do śmiechu.
- Nie fani na prawdę chcą Cię zobaczyć, nie miałaś wystarczającego dowodu? Z resztą ja także.
- Skoro tak, to powiedz mi lepiej, jak zdobyłeś mój numer, bo ja Ci go nie podawałam?
- Mam swoje sposoby. - Wygłosił z dumą i po chwili puścił mi oczko. 
- Na mnie to nie działa, kochanie. - Żartowałam z niego. 
- Lubię, kiedy tak do mnie mówisz. - Uśmiechnął się.
- Ale ja, nie lubię osób których nie znam. - Spuentowałam z uśmieszkiem. - Tak czy inaczej, na pewno nie mogę pokazać się komukolwiek w takim stanie. - Wywnioskowałam.
- Eh, racja. - Zastanawiał się. - Cholera, jestem tu sam, bez chłopaków. - Jaki masz rozmiar? 
- 5 i 1/2. - Odrzekłam.
- Zaczekaj tu, zaraz wrócę. - I zniknął miedzy osobami i przedmiotami znajdującymi się tam. Ja stałam tam jak wryta i nie wiedziałam, co on kombinuje. Po chwili wrócił, a w rękach trzymał jeansy i T- shirt. 
- Proszę. - Powiedział, wręczając mi ubrania. Byłam tak osłupiała, że wzięłam to od niego.
- Idź się ubierz, ja do nich idę, ty przyjdziesz, to masz mnie chwycić za rękę. Tylko że wszyscy to mają widzieć. Zobaczymy co potem. 
- Dobra, tylko ile tam jest osób z prasy?
- Na pewno nie zabraknie. - Po raz kolejny się do mnie uśmiechnął.
"Boże, co na to powie moja matka?!"- pomyślałam i zaśmiałam się w myślach. Nienawidziłam tego, że mam takie myśli. 
"Po cholerę przypomina mi się moja rodzina! Nikt ich nie zapraszał do mojej głowy! "- to właśnie myślałam w drodze do miejsca gdzie nie będzie plątało się tyle osób. Kiedy już napotkałam takie miejsce, nie oglądając się zmieniłam podarte ubrania na te od Harrego.
"Wow, pasują idealnie!" - Dopowiedziałam sobie w myślach.
Spodnie były może i troszkę za duże w pasie, ale to i tak było dla mnie nie do pojęcia że on tak potrafił je dobrać. Ostatnio nie nadążam za swoim życiem. 
     "Jeszcze parę dni temu, chodziłam na każdą imprezę w mieście, z kumpelą która miała Horana jako chłopaka, a dziś jestem dziewczyną Harrego Stylesa! Gdyby ktoś opowiedział mi to wcześniej to wyśmiałabym go, a tu proszę! Nie przepadałam za zespołem One Direction, ale Harry?! Niezły szpanik, prawda?"- Myślenie stało się moim oddychaniem, co najmniej na ten moment.
_________________________________________________________________________________
  

 Jak Wam się podoba ten rozdział? Czekam na komentarze! Widzę, że zaczynacie tu wchodzić, oby tak dalej! Przepraszam że prolog trzymałam tak długo. Od tej pory posty będą co tydzień w sobotę. 
Dzięki z uwagę! 

 Tu chciałabym zaznaczyć, że ten blog jest i będzie o One Direction. Nie zaznaczyłam tego na początku, i to był błąd. Nie chcę aby ktoś się z tego powodu rozczarowałJednak mam nadzieję, że Was nie stracę

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->