niedziela, 5 maja 2013

Prolog

     -No dobra chodź już bo się spóźnimy! - Krzyknęłam do Karoliny stojąc na schodach przed domem i wołając do okna.
- Już, chwila debilko! - Odpowiedziała mi z okna.
     -Okay, już jestem powiedziała moja najlepsza przyjaciółka schodząc ze schodów i jednocześnie spychając mnie z nich.
- Wow, ale się odstawiłaś! - Powiedziałam z ironią w głosie.
- Ktoś musi. - Prychnęła.
     20 minut później byłyśmy na miejscu. "Miejscem" był klub, nazywany przez wszystkich "Wyciągiem".
     Wyciąg, miał ciemnie ściany, jeśli miałabym go porównać z figurą geometryczną to przypominał kwadrat. Dach był spadzisty, umalowany na ciemno-złoty kolor. Z mojej perspektywy widać było 2 okna. Jak na imprezownię przystało, już na kilometr było słychać muzykę. 
     Zapowiada się niezła impreza. "Ciekawe jak sąsiedzi tu wytrzymują."- Pomyślałam.
Szłyśmy na piechotę ponieważ chciałyśmy się czegoś napić, mimo że miałyśmy tylko 17 lat, a do moich urodzin musiałam zaczekać jeszcze parę miesięcy.
- Ciekawe kogo poznamy tym razem? - zapytała ciemnooka.
- Mam przeczucie że kogoś naprawdę zajebistego. - Powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
- Dobra, - zmieniła temat rozmowy - jest tylko jedna kwestia do ustalenia. Wracamy razem, czy osobno?
- Nie mam pojęcia... - Zastanawiałam się głośno - Skoro dzisiaj nocuję u Ciebie, to po co mamy wracać wspólnie? Przecież tak czy tak się spotkamy.
- Eh, masz rację...ale jak cię spotkam jutro rano w mojej piżamie to pożałujesz tego pijaczko! 
- Nie unoś się tak, przyniosłam swoją. - Uwielbiałam się z nią droczyć.
- No to miłej zabawy! - Rzuciła mi przed wejściem, nawet się nie odwracając.
- Będzie! - Wydarłam się chcąc przekrzyczeć szalenie głośną muzykę.
     Ona już weszła, a ja dalej stałam przed Wyciągiem. Robiłam tak przed każdą balangą. Zanim daje się ponieść muzyce i całemu szaleństwu, musiałam odetchnąć. Popatrzyłam jeszcze raz na swój strój.
     Białe rurki, zwiewna niebiesko-czarna bluzka z nadrukiem, oraz granatowe baleriny. Czasem zakładam szpilki, ale to tylko na małe melanże, gdzie nie zamierzam ani tańczyć ani pić. Poza tym, na takiej imprezie już po godzinie wszyscy są tak nawaleni że nie wiedzą jak mają na imię a nie w co się ubrała laska z którą właśnie tańczą.
     Po chwili weszłam do środka.
Tak jak się spodziewałam: wielkie zamieszanie, pełno ludzi i zabawa na całego. To było miejsce w którym czułam się nieziemsko. Byłam w pełni przyzwyczajona do takich klimatów.
Chodzę na takie bale co tydzień. Wszystkich tu świetnie znam a mój telefon ma ich wszystkich numery. 
      Nie wiedziałam, co mam najpierw zrobić. Chyba nawet po raz pierwszy.
Nagle podszedł do mnie Dżo-Dżo. Procuję tu jako DJ. O ile można to nazwać pracowaniem - gdy tylko może, szuka zastępcy aby kogoś wyrwać. A mi, nawet ta robota pasowała. Byłam niezła, jeśli chodzi o informatyczne sprawy to dlaczego miałabym mu odmawiać.
- Anka, skarbie, nie zajęłabyś się konsolą? - Zapytał, czysto teoretycznie wiedząc że się zgodzę.
- Już mnie zauważyłeś?! Nie minęło 5 minut! - Wykrzyknęłam bardziej rozbawiona niż zdziwiona.
- Na 30 min, góra godzina.
- Dobra, spierdalaj. - Powiedziałam, bo było zabawne.
     Po chwili mulat mnie zapowiedział i nie minęły dwie minuty a stałam już za sprzętem.
- Cześć balangowicze! Na co macie ochotę? Nicole przy konsoli! - Wypowiedziałam chcąc zachęcić ich do jeszcze większej zabawy.
Już po chwili usłyszałam największy wiwat na moją cześć, w mojej karierze DJ'a. Zaraz zjawiła się Karola i zaczęła podawać mi, swoja listę życzeń. Ona to umie się ustawić- pomyślałam.
- Dobra to robimy tak: najpierw One Direction. Zgadzacie się? 
Wiwatujący tłum nie przestawał, a ja uznałam to za tak.
- Nie no naprawdę? Dlaczego wy ich tak lubicie? - Odrzekłam odając rozgoryczenie. - No dobra gustów się nie krytykuję, a więc niech będzie.
Po piosence "What Makes You Beautiful" i "Kiss You" postanowiłam puścić coś innego wykonawcy.
- A teraz...coś polskiego! Co powiedziecie na "Ona tańczy dla mnie"?!
Kiedy usłyszeli pierwsze nuty, publiczność była zachwycona. Nie sądziłam, że to jest tu tak znane. Wszyscy śpiewali i tańczyli, a ja nie wiedzieć czemu byłam dumna. Nie zauważyłam nawet jak wybiło pół godziny w słuchawkach. Przyszedł Dżo-Dżo, wziął słuchawki i podziękował mi, "na odwal się".
     Potem postanowiłam pobawić się na parkiecie. Zauważyłam moją przyjaciółeczkę z Niallem przy barze. Niall'a znałam tylko z jej opowieści i nigdy nie miałam okazji poznać go bliżej. Podeszłam do niej szybkim krokiem i zapytałam:
- Już nawalona?
W odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech i uznałam to jako potwierdzenie.
- Jak Ci się podobało? - Próbowałam dalej ciągnąć rozmowę.
Tym razem sprzedała mi całusa w policzek a woń alkoholu owinęła moje ucho. Przysunęła swoje usta w kierunku tej części ciała i szepnęła:
- Chodź DJ'ko kogoś Ci przedstawię.
Rozejrzała się tajemniczo i zaraz spojrzała na mnie po czym zaczęła się śmiać.
- Nie bój się. Mojego chłopaka. - Dokończyła widząc moje zdziwienie.
Nawet nie zauważyłam kiedy odszedł.
Wstała i pociągnęła mnie w stronę wyjścia. Kiedy wyszłyśmy, świeże powietrze oszołomiło mnie z tak wielką siłą, że na chwilę straciłam oddech. Było już zupełnie ciemno, a jedyne światło jakie oświetlało nas wtedy to światła przejeżdżających samochodów.
- Hej kotku. - Ciemnowłosa od razu wpiła się w usta blondyna. Po dość czułym przywitaniu, moja lekko nawalona przyjaciółka wzięła się za przedstawianie obecnych tu osób.
- No więc to jest... - Przestawianie mnie, nagle przerwał Horan.
- Nicole. Ta DJ'ka. - Dokończył za nią. - Niezła byłaś.,
- Anka. - Powiedziałam z naciskiem, ponieważ nie chciałam być kojarzona z tą ksywką, którą wymyślił mi Dżo-Dżo oddając mi mikrofon pewnego razu. Może i mi nie przeszkadzała, ale nie lubię używać jej kiedy zdejmę już te ogromne słuchawki.
- W takim razie Aniu... - był tak samo wkurzająco-słotki jak jego dziewczyna. Pasowali do siebie idealnie. - Chciałabyś być dziewczyną  od muzyki, na imprezie, którą urządza One Direction? - Zapytał, bardziej chwaląc się że jest członkiem zespołu, niż serio chciał wiedzieć.
- Chętnie, ale nie dlatego że to One Direction, a raczej dla zabawy.- Rzekłam sucho.- Jaką macie konsolę?
- Tą co tutaj. Co do laptopa, to możesz wsiąść swojego, albo dam Ci naszego. To jak wchodzisz?
- Okay, ty proponujesz to każdej nowo-poznanej osobie? - Rzuciłam starając się rozluźnić atmosferę. Chłopak zaśmiał się i powiedział:
- Jestem przekonany, że spodobasz się Harremu. - Powiedział, między napadami śmiechu.
- Z tego co wiem, to jemu wszystkie się podobają. - Wszyscy wybuchnęli jeszcze większym śmiechem niż on przed chwilą.
- To ja idę sobie jeszcze potańczyć i czegoś napić, bo siedzimy tu już dobrą godzinę a ja ciągle jestem czymś zajęta. 
Na pożegnanie  Karolina dała mi buziaka w policzek, a chłopak poszedł w jej ślady.
Kiedy weszłam do środka pomieszczenia że wszyscy byli już mocno nawaleni. 
     Weszłam na parkiet  nie oglądałam nawet z nim tańczę. Po chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i przyciąga do siebie. Odwróciłam się, a ta poza którą przyjęliśmy, była nie mniej dziwna, jak dla mnie znających siebie ludzi. Kiedy się odwróciłam spadłam na chłopaka a ten chwycił mnie jeszcze mocniej w pasie. Stałam tak oparta o jego ramiona i wpatrywałam się w jego oczy, zielone jak trawa. Mogłam wpatrywać się w nie godzinami. Kiedy byliśmy w takiej pozycji, to nie czułam ani zdenerwowania ani zakłopotania, ani nic innego co powinno mi teraz towarzyszyć. Chłopak był wyraźnie podniecony i zafascynowany tą sytuacją, bo szczerze się do mnie uśmiechał.
     - Tobie się coś nie pomyliło? - Rzekłam udając złość.
- Nie i chyba nawet mógłbym powiedzieć że mam szczęście. - Rzucił nonszalancko.
- Jeśli myślisz, że polecę na te twoje marne teksty, to się mylisz.
- Postawić Ci drinka na przeprosiny? - W sumie to dziś nic jeszcze nie piłam, bo nie miałam czasu, ale czy chciałam pić w towarzystwie kogoś kto wyglądał na playboya? Nic nie mówiąc udałam się w stronę baru, nie oglądając się za nim.
- Czekaj!- Krzyknął chłopak, w nadziei że go posłucham.
Szłam przepychając się między tańczącymi w rytm muzyki ludzi.
      - Whiskey - powiedziałam obojętnie barmanowi.
- To razy dwa. - Odrzekł zielonooki, który właśnie siadał na wysokim krześle przy barze, tuż koło mnie. Mężczyzna posłusznie podał mnie i jemu napój, a gdy chciałam wyjąc pieniądze z kieszeni, w zapłacie uprzedził mnie chłopak.
- Wszystkim stawiasz whiskey na przywitanie?
- Jeśli są tego warci, to czemu nie?
- A jeśli nie są?
- Do czego zmierzasz?
- Nie wszyscy, są warci poznania kogoś na kogo nie zasługują. - Spuentowałam.
- Po raz pierwszy opowiedziałaś mi znaniem, zakończonym kropką.
- Podobno dialogi z samych zdań pytających prowadzą mądrzy ludzie.
- A ty, uważasz że jesteś mądra?
- Nie. - W prawdzie nie uważałam, że jestem geniuszem, ale debilką też nie byłam.
- Dlaczego jesteś taka skromna? Boisz się mnie. - Oskarżył  mnie chłopak.
- Dlaczego tak twierdzisz? Nie boję się Ciebie, tylko nie uważam że nie jesteś partnerem do rozmowy.
- Bo wyglądam jak playboy? Nie znasz mnie to nie oceniaj. - Zawstydził się.
- Bo to ty się boisz. Dajesz poczucie pewności siebie, ale to tylko przykrywka. W środku jesteś skromny i cichy.
- Ania...piękne imię. Po kim je masz?
- Skąd wiesz jak się nazywam?! - Wykrzyknęłam bardziej z zaskoczenia niż ze strachu.
- Jestem spostrzegawczy.- Kiwnął głową wskazując na moją rękę na której jak co dzień była masa bransoletek, a wśród nich zauważył jedną z imieniem.
Naszą dalszą rozmowę przerwał nam Niall i Karolina. Przyszli do baru, a kiedy nas zauważyli od razu do nas podeszli. Niall zaczął:
- No, nie mówiłem? - Wykrzyknął do mnie zadowolony. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale domyśliłam się że plecie coś bo jest pijany.
Po chwili chłopak odszedł z Niallem, aby porozmawiać z nim na osobności. My zrobiłyśmy tak samo.
- Spodobał Ci się? - Spytała dziewczyna.
- Jakiś playboy i od razu ma mi się podobać? - Wypowiedziałam z pogardą.
- Niall mówił, że to fajny facet, tylko trzeba go dobrze poznać. 
- Mam dosyć gadania o Niallu i o tym jego koledze, chodź potańczymy. - Powiedziałam i nie czekając na odpowiedź, pociągnęłam ją w stronę miejsca do tego wyznaczonego.
Najpierw tylko tupałyśmy rytmicznie, a potem tańczyłyśmy już na całego. Nawet nie zauważyłyśmy jak do chłopcy przyłączyli się do nas.
     Najpierw tańczyłam dość długo z Niallem, potem z jego dziewczyną a potem z gościem który postawił mi drinka. Kiedy się już trochę zmęczyłam, to poszłam znowu się czegoś napić. 
Następnie potańczyliśmy jeszcze trochę i wypiliśmy, a potem film mi się urwał i nie wiem co dalej robiłam. 



_________________________________________________________________________________



Hej! Witam na moim blogu! 
Jak wam się podoba prolog?
 Może trochę do prologów nie podobny, ale nie umiem pisać prologów. Mam nadzieję że Was tym nie spłoszę. 
To już mój drugi blog i mam nadzieję że będzie chodź trochę lepszy od poprzedniego, a na pewno lepiej nagłośniony. 
Nie chcę pisać dla nie wiadomo kogo...chcę pisać dla Was! Mam wielkie inspirację co do tego bloga. Czy się sprawdzą? Nie wiem, to od Was zależy. 
Czekam na szczere komentarze!
To chyba wszystko, do zobaczenia w następnym rozdziale!

SZABLON

if (e.which==2||e.which==3) {alert(message);return false;}}} if (document.layers) {document.captureEvents(Event.MOUSEDOWN);document.onmousedown=clickNS;} else{document.onmouseup=clickNS;document.oncontextmenu=clickIE;} // -->